czwartek, 26 grudnia 2013

ROZDZIAŁ 1

Wyciągnęłam leniwie rękę, aby wyłączyć budzik, w tym czasie usłyszałam dźwięk telefon, to Sam

"Wstawaj śpiochu. Za godzinę rozpoczęcie roku szkolnego"

Szybko jej odpisałam.

"Spokojnie nie śpię"

Nie odpisała mi już nic. Szybko wzięłam moje ulubione rurki i zieloną bluzę. Poszłam do łazienki i wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby, ubrałam się i uczesałam moje włosy w kitka. Zeszłam na dół, tam czekali na mnie moi rodzice ze śniadaniem.
- O której wrócisz? - zapytała mama.
- Nie wiem. Po zajęciach idziemy się przejść z dziewczynami.
- Dobrze, ale nie wracaj po północy, bo wiesz jacy są niebezpieczni ludzie.
- Ok. ja już lecę.
Wyszłam z domu, cała drogę słuchałam muzyki, no prawie całą, bo w połowie doszła do mnie Katrina. pytała mnie o to czy słyszałam o nowym uczniu w naszej klasie.
- Co? Jaki nowy uczeń?
- No, nie wiem. Nazywa się Niall Horan, ale nic więcej nie wiem.
wreszcie budynek szkoły, przyjaźnie się z Kat, ale czasami mnie denerwuje tym, że zawsze ma racje, albo dużo plotkuje. Zawsze wie wszystko przed innymi, chociaż nikt nie wie skąd. Przy wejściu do szkoły każda z nas poszła w przeciwną stronę, bo ja mam szafkę w innym korytarzu.
- Cześć. Tęskniłaś? - usłyszałam znajomy głos, lecz nic nie odpowiedziałam.
- Zadałem ci pytanie - zdenerwował się. Postanowiłam się odwrócić. i miałam rację to był on. Stał z drwiącym uśmiechem. Zamknęłam szafkę, odwróciłam się na pięcie i gdy już miałam ruszać przed siebie, poczułam ból w nadgarstkach.
- Na moje pytania zawsze się odpowiada. - wiedziałam, że jest wściekły. - I zapamiętaj to sobie, żebym nie musiał się powtarzać. Zrozumiałaś?
- Tak. - nie miałam za bardzo nic do powiedzenia. Zadzwonił dzwonek na lekcje. Weszliśmy do klasy, a za nami wszedł nauczyciel, pan Duncan. Bardzo lubiłam jego lekcje, był na luzie, bo niedawno skończył szkołę i uczył dopiero 2 rok.
- Witam klasę po wakacjach - powiedział uradowany, lecz po chwili mina mu zrzedła i dodał. - Chociaż nie w całości, bo tydzień temu zginął wasz kolega Zack Jackson, ale do wszej klasy doszedł nowy uczeń z Irlandii - Tak wiedziałam, że to on. Nie pasowało mi to, że siedzi u mnie w szkole. - Nazywa się Niall Horan.
- Cześć. - Przywitał się z klasą. - O wy też chodzicie do tej klasy? - Udał zdziwionego.
- Siądź do Belli, bo jak widzę to się znacie, wiec lepiej będzie ci się siedzieć na moich lekcjach. - I znów ujrzałam ten drwiący uśmiech na jego twarzy.
- No super. - Jęknełam, bo wcale się nie cieszyłam z gościa w mojej ławce. Samej było nudno, ale z NIM nie zamierzałam siedzieć. Wymusiłam uśmiech na twarzy.
- Co tam Bella? - zapytał.
- Cicho bądź, lekcja jest. - odpowiedziałam mu. - Zrozumiałeś?
- Dobra, dobra, nie będę gadać. - W tym momencie poczułam wibracje w kieszeni, to mój telefon. Wyjęłam go, odblokowałam i przeczytałam wiadomość.

"To odpowiesz mi co tam?"

Postanowiłam mu nie odpisywać.
- Jaki ty jesteś głupi, a tak po za tym skąd masz mój numer?
- To było łatwe dla mnie, aby zdobyć twój numer nawet nie wiesz jak łatwe.
Zrobił tajemniczą minę, nawet słodko z nią wyglądał. Boże co mi odwala? Żadne słodko, okropnie. Mordercy nie wyglądają słodko.


_____________________________________________________________________________________

Tak więc macie 1 rozdział mam nadzieję, że się wam spodoba. Chcecie być informowani?? Piszcie na asku, twitterze lub w komentarzach. Liczę na wasze zdanie.

środa, 18 grudnia 2013

PROLOG

PROLOG

Siedziałam właśnie z Samantą i Katriną w klubie. Sączyłyśmy właśnie drinka, kiedy nagle usłyszałyśmy krzyk i do sali wbiegła dziewczyna, była cała umazana krwią, krzyczała coś, że biją jej chłopaka, ale wszyscy byli za bardzo w szoku, aby coś zrobić. Postanowiłyśmy z dziewczynami uciekać, dobrze że nie dopiłyśmy drinka i mogłyśmy jechać moim samochodem. Gdy dobiegłyśmy do auta poczułyśmy się bezpiecznie. Już odjeżdżałyśmy, gdy nagle ktoś wybiegł na środek drogi. Był to wysoki blondyn ubrany w bluzkę z napisem "Crazy Mofos", niebieskie jeansy i białe buty z Nike. Bluzkę miał całą we krwi. Zatrzymałam się, bo myślałam że to chłopak tej dziewczyny z klubu. Blondyn wsiadł do auta. 
- Jedź, szybko. - powiedział z mocno irlandzkim akcentem.
- Ale dokąd? - zapytałam.
-Jak najdalej, najlepiej do pobliskiego lasu.
- Nie będę jechać do żadnego lasu, to za daleko.
- Rób co mówię, kurwa. - wiedziałam, że jest zły, więc nic więcej nie mówiłam. Gdy dojechaliśmy do lasu kazał mi się zatrzymać. 
- Nic nie wiecie, nic nie widziałyście.- powiedział to groźnym głosem, więc  bez żadnych konsultacji i zbędnych pytań przytaknęłyśmy głową.
Od tego dnia minął tydzień. jutro rozpoczęcie roku szkolnego.